Łosoś - jaki syf sobie fundujesz?

Dziś chyba mój ulubiony temat więc... na talerzu łosoś. Szlachetna, piękna i tłusta rybka, która pływa sobie po północnych wodach Atlantyku. W sklepie stosunkowo droga, dlatego pewnie nie jemy jej codziennie. O co jednak mi chodzi z tym łososiem i dlaczego żaden szanujący się dietetyk nie wrzuci Ci tej rybki do jadłospisu? Siup! 

Jeden z najwybitniejszych, a dla mnie najwybitniejszy dietetyk w kraju  na swoich wykładach podkreśla, że ryby w dzisiejszych czasach to bardzo słabe źródło pożywienia i wydawało mi się, że temat jest powszechnie znany. A mimo to, rozmawiając z ludźmi non stop słyszy się: "Ale jak to, łosoś niezdrowy?!" Niemożliwe! Niestety. Jeśli chcemy być szczerzy przed samym sobą powinniśmy wiedzieć jedną, podstawową rzecz. Łosoś nie jest zły. Zły jest sposób, w jakim hoduje się łososie. Sam w sobie dziki jest w porządku, ale mam nadzieję, że mamy świadomość, że dzikiego nie dostaniemy prawie nigdzie. Taki łosoś diametralnie różni się od hodowlanego...

Łososie, które możemy sobie kupić w LIDL i innym TESCO hodowane są w warunkach skrajnie sztucznych. 90+ procent na rynku karmi się kukurydzą (GMO) oraz paszą prozapalną. Dla przypomnienia: w tym całym GMO chodzi o grzebanie w materiale genetycznym roślin/zwierząt i dodawaniu im nowych cech, a pasza to zwykły, zanieczyszczony syf. Tak produkowany łosoś, którego tagujemy #fit zmienia swoją strukturę, poprzez zmniejszenie zawartości kwasów tłuszczowych omega-3 kosztem kwasów omega-6. Oczywiście, że oba kwasy są potrzebne, jednak w dzisiejszych czasach zdecydowanie mamy przewagę omega-6 kosztem omega-3. Łosoś promowany jako źródło kwasów omega-3, jest głównie syfkiem, sztucznie hodowanym, który prawie jedyne kwasy jakie ma to omega-6. Wniosek? Pieniążki u producenta się chociaż zgadzają. Niestety, ale bardzo przykre to... bardzo...

No i następna sprawa. Rybkom podaje się antyoksydant - etoksykinę, która zapobiega jełczeniu oleju w paszy. Ten piękny koncentrat wprowadziła na rynek słynna firma Monsanto. Tak, tak sama, która zajmuje się GMO i ta sama, która przejęła firmę farmaceutyczną Bayer. Substancja ta ma zdolność pokonywania bariery krew-mózg i gromadzeniu wielu metali i szkodliwych substancji w mózgu. Niezależne źródła mówią nam o tym, że normy na etoksykinę w Europie przekroczone są o 20 RAZY. U ryb dzikich nie występuje ona wcale, a dlaczego? Jakie są skutki nadmiaru? Śmierć mózgu, nowotwory. Juhu... Przecież wszyscy kochamy nowotwory, przez które masowo giniemy...

Oczywiście nasze piękne sklepowe łososie karmione są też antybiotykami, pestycydami i substancjami, które zabijają pasożyty wesz. Reasumując... Sama czasami zjem łososia, nie lubię popadać w skrajności jak każdy. Uważam jednak, że ryba jest dobra, ale dwa razy w roku na wakacjach. Oczywiście, możemy jeść ją codziennie. Jeśli mamy sprawdzone źródło niehodowane. O to może być już chyba ciężko. 

Źródło omega-3 z pożywienia w dzisiejszych czasach jest praktycznie niemożliwe do dostarczenia. Nasionka chia mają za twardą strukturę, żeby człowiek je przyswoił. Olej lniany przyswajamy jedynie w około 5 procentach, a żółtka jaj i mięso tylko wtedy, gdy kurki, świnki i krówki szczęśliwie jedzą sobie trawę, a nie chemikalia. W dzisiejszych czasach? Praktycznie niemożliwe. Pozostają więc suplementy. Jakie? Jedynie oczyszczony z toksyn, chelatowany TRAN albo omega-3 w czystej postaci od sprawdzonych producentów. Wrzucanie do swojej diety omega-3 jest niezbędne, jeśli chcemy się dobrze czuć. Duża ilość osób ma jednak błędne przekonanie, że to robi, a tak naprawdę jeszcze bardziej się zatruwa. A przecież trzeba poszerzać świadomość społeczeństwa... Tak więc  wielkie dzięki za uwagę.


Do następnego!

Jak odróżnić? Myślę, że nie ma problemu. Kolor aż razi w oczy...

Share this:

CONVERSATION

2 komentarzy :

  1. hej, pytanie mam podstawowe: skąd pochodzą powyższe informacje? Z różnych artykułów przecztanych w necie czy z innych źódeł?
    Pozdro Dariusz

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć Dariusz :) Polecam profil Marcina Ostaszewskiego na FB

    OdpowiedzUsuń